viernes, 30 de diciembre de 2016

Violetta Villas - narodziny i przyjazd do Polski






Violetta Villas, a właściwie Czesława Maria Cieślak, urodziła się w Heusy, prowincja Liège, w Belgii. A dokładniej w szpitalu CHC Clinique st Elisabeth (Heusy), na drugim piętrze. Obecnie ten szpital nie ma już wyglądu, jaki miał w tamtych latach. Został przebudowany i bardzo unowocześniony. Mama małej Cześki, która szybko dała pierwsze znaki chęcią poznania świata, była w niewielkiej salce szpitalnej z dwoma innymi kobietami, Belgijkami, które były tam z tego samego powodu, oczekując na poród. Z tego, co wiadomo, z ogromnie starych zapisków i wspomnień osób znających ten temat, mama jej czuła się dość dobrze. Chodziło jej po głowie, jak nazwać dziecko, które jakby za kilka chwil miało ukazać się na świecie. W głowie miała imię Wiesława, jeśli przyjdzie na świat dziewczynka, nie wiedziała, co się urodzi, a jeśli to chłopiec, to będzie Mateusz. Wieśka, powoli stopniowo zaczęła się kotłować w łonie matki, aż nadszedł moment, w którym wiadomo już było, że dziecko chce ujrzeć świat. Przewieziono mamę na salę porodową i kilkanaście minut potem zaczęła ukazywać się bardzo szybko główka z obfitym owłosieniem. Też wiadomo, choć nie było tak łatwo o tym wiedzieć i to potwierdzić, że jedna z trzech matron, obecnych przy porodzie, wykrzyknęła: "Oh mon Dieu, mais il a beaucoup de cheveux - O mój Boże, ale ma dużo włosów"... I pózniej ta sama powiedziała mamie dziecka: "Ma kurkę, to dziewczynka... śliczna dziewczynka". Jej ojciec Bolesław Cieślak pracujący jako górnik trafił do Belgii jeszcze przed wojną. Mama, Janina (z domu Malczyk), gospodyni domowa, dojechała do męża W 1937 wraz z dwójką dzieci. Starsze rodzeństwo Violetty to: siostra Wanda i brat Jerzy, miała ona też młodszego brata Ryszarda. Od dziecka miała talent. Po wojnie, W 1946 roku rodzina Cieślaków wróciła do kraju i zamieszkała w Kotlinie Kłodzkiej, w Lewinie Kłodzkim. Gdy z rodziną wróciła do kraju, uczyła się w szkole muzycznej. Wróżono jej karierę operową. Jej niepowtarzalny głos charakteryzowany był jako sopran koloraturowy o rozszerzonej skali, obejmującej 4 oktawy, a nawet nieco więcej, w zależności od utworu. Ona wybrała estradę. Jej imię Eliza zmieniono na Marię, a tym zajął się ojciec malutkiej. W urzędzie Stanu Cywilnego zarejestrował ją jako Czesława Maria Cieślak, gdyż widniał jeszcze zapis w szpitalnej metryce belgijskiej jako Czesława Eliza Cieślak. Ojciec dziewczynki o przyszłym imieniu Violetta i nazwisku Villas... nie chciał nic po francusku.



   VIOLETTA VILLAS




Nasze piosenki z dawnych lat



Kino z dawnych lat

Flag Counter


martes, 27 de diciembre de 2016

Violetta Villas była tak blisko światowej sławy




Niewiele polskich gwiazd było tak blisko światowej sławy, jak ona. Występy w USA, Europie, owocna i dobrze zapowiadająca się przygoda z filmem u boku wielkich gwiazd światowej sławy. Niezwykły głos Violetty Villas ubóstwiał cały świat. Ale ona wróciła do Polski, żeby zobaczyć się ze swoją bardzo chorą mamą jeszcze za życia. Wiadomości docierające od rodziny o pogarszającym się coraz bardziej zdrowiu jej mamy, były dla Violetty Villas przeogromnie niepokojące. Bedąc już na pierwszych stopniach obiecującej kariery, wolała wracać do kraju, by być przy umierającej mamie. Cóż, po utracie swojej ukochanej mamy, rozważała, czy wracać do USA, by nadać ciag dalszy swojej karierze naówczas jeszcze jakby lekko w powijakach, ale... Ale też było coś, co jej uniemozliwiło wracać do Stanów, by stąpać po tych stopniach coraz bardziej do góry. Zabrano jej paszport, gdy stanowczo odmówiła być szpiegiem dla polskiego SB. Tutaj, w Polsce, dla gwiazdy jej kategorii nie było miejsca. Zgasła, zapadła na zdrowiu. Podano oficjalnie, ze zmarła w poniedzialek, 5 grudnia 2011, o godz. 19 z minutami. Nie zmarła o godzinie 21 (jak się w mediach podaje), zmarła o godzinie 19 z minutami. Rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej we Wrocławiu Paweł Petrykowski powiedział, że policja otrzymała informację od pogotowia ratunkowego o zgonie piosenkarki własnie ok. godz. 21. Godzina 21 jest więc godziną zawiadomienia policji o śmierci artystki, a nie godziną jej śmierci. Zawiadomione Pogotowie Ratunkowe też nie tak natychmiast przyjechało do domu Pani Villas tylko ok. godz. 20-20,15  Miała 73 lata. Ale napewno zmarla 5 grudnia? Dojdziemy do tego. Lekarz z karetki, gdy zobaczył zwłoki zmarłej, zbladł, przestraszył się i rozkazał powiadomić natychmiast policję i prokuraturę. Gdyby nie specjalne okoliczności (o których dowiemy się w następujacych odcinkach) normalnie, gdy juz zachodzi taka potrzeba, zawiadamia się tylko policję, ale nie prokuraturę. Policja i Prokuratura w osobnych rozmowach telefonicznych (to znaczy: osobno powiadomiono policję i osobno prokuratora dyżurnego), została zawiadomiona przez pogotowie ratunkowe. W jej domu do późnych godzin nocnych byli policjanci i prokurator dyżurny tamtej nocy. Okoliczności jej śmierci absolutnie nie są jasne i poważnie podejrzane. Istnieje poważne podejrzenie, że w 
związku z kształtem napotkanych zakrzepów krwi w zmarłym już ciele Violetty Villas nie wydaje się możliwe ani prawdopodobne, by zmarła przed, mniej więcej, godziną wcześniej i tego samego dnia.
Napewno zmarła dzisiaj, 5 grudnia?
 Ilośc alkoholu we krwi, jeszcze nie strawionego, tylko wchłoniętego (bez rozkładu, to znaczy będącego obecnym we krwi, ale nie rozprzestrzeniającym się po krwi, krew już nie krążyła, serce nie pracowało, zmarło, więc nie pompowało) wynosił blisko 2 promille. Najczęściej, gdy spożywa sie alkohol, krew nie powinna krzepnąć, ale żeby krew zakrzepła miejscami to bardzo dziwne i zagadkowe. Chyba że alkohol przedostał sie do organizmu już po śmierci... 

A sprawa olbrzymiego krwiaka na całym czole denatki, 
jakby po silnym uderzeniu, skąd się to wzięło? 
Dojdziemy do tego...

Jak obliczyć ilość promili alkoholu we krwi? Zwykle stosuje się do tego następujący wzór: P = A/(K*W), gdzie P to ilość alkoholu we krwi w promilach, A to ilość wypitego alkoholu w gramach, K to stały współczynnik, który dla kobiet wynosi 0,6, a dla mężczyzn 0,7, zaś W to masa ciała w kilogramach. Do liczenia przydatna jest również znajomość tak zwanej "porcji standardowej", czyli 10 g czystego alkoholu. Taką ilość zawiera: 250 ml piwa (5%), 100 ml wina (12%) lub 30 ml wódki (40%). Podstawiając te wartości do wzoru okazuje się, że kobieta o masie 60 kg po wypiciu na raz 1,8 litra piwa, 0,7 litra wina lub 0,2 litra wódki, ma we krwi 2‰ alkoholu. Mężczyzna o wadze 80 kg to samo stężenie alkoholu we krwi uzyska po wypiciu: 2,8 litra piwa, 1,1 litra wina lub 0,33 litra wódki. Mnożąc te ilości przez dwa osiągniemy objętości alkoholu, które po wypiciu dadzą 4‰, czyli dawkę śmiertelną.

A jeśli denatka nie ważyła tych 60 kg? 
W takich wypadkach obowiązkiem moralnym jest być bardzo szczegółowym.



Zanim przejdziemy do następnego odcinka, który wkrótce poznamy i nie będzie on przyjemny, zamieńmy się w detektywów wizualnych... Na zdjęciach ponizszych, widać postać Violetty Villas, tak na oko, ile myślisz, że mogłaby ważyć?  To znaczy, jaki, Twoim zdaniem, mógłby być ciężar jej ciała? Miała wiele przepięknych strojów i sukien, ale strój, uważany za najcięższy, nie ważył więcej niż 4 kg.
Będzie to nam potrzebne do porównania pewnych danych, które wkrótce poznasz... Wszyscy zobaczymy, czy nasza pomyłka jest duża, czy też mała, czy wycelowaliśmy, czy spudłowaliśmy... Jest to bardzo ważne, zapewniam! Jako szczegół też jest bardzo ważne wspomnieć, że w całym życiu Violetty Villas waga jej ciała nigdy nie przekroczyła "dwóch magicznych zawsze dla niej cyfr" 77. Znaczy to, że dbała o siebie, gdy jeszcze dbała, żeby jej waga nigdy nie przekroczyła 77 kg. Nie bardzo wiadomo, na dziś dzień, skąd ta skala czy postanowienie wzięło sie u naszej artystki... Być może jeszcze ze Stanów Zjednoczonych i gdy poznała Barbrę Streisand, gdyż dziwnym zbiegem okoliczności amerykańska diva też wzorowała się na tym samym. Zabronione ważyć wiecej niż 77 kg. Gdy już tutaj jesteśmy, króciutko dodać jedynie wypada, że Barbra Streisand uwielbiała Violettę Villas i jej magiczną sztukę bycia artystką i jej wyjątkowo trudnych do skopiowania interpretacji artystycznych. Gdy Sreisand dowiedziała się o śmierci Villas, pogrążyła się w głębokim żalu. Wielu innych wybitnie sławnych gwiazd amerykańskich także... I prawda jest taka, że w Ameryce dowiedzieli się o śmierci Villas przede wszystkim dzięki Streisand. Gazety też o tym poinformowały, 
ale w bardzo nieudaczny sposób...



   VIOLETTA VILLAS



Kino z dawnych lat




Nasze piosenki z dawnych lat





Flag Counter



Ile mogłaby ważyć?


domingo, 25 de diciembre de 2016

Violetta Villas rozpaczliwie szukała wsparcia





   VIOLETTA VILLAS

Początkowo nie taka wielka gromadka jej zwierząt już w Lewinie Kłodzkim zaczęła się rozmnażać w dość szybkim tempie. Przyczyną tego nie było, że suczki, którymi się opiekowała, miały dużo szczeniaczków... Wcale nie... Sprawa była zupełnie inna i tak poważna, że jej znajomi z telewizji, gdy o tym problemie się dowiedzieli, postanowili jej bezwarunkowo pomóc. O tej sprawie wspomniałem bardzo króciutko w poprzednim odcinku, ale musiało dojść do tego, że sama Violetta Villas postanowiła się zwrócić do ludzi z pewną serdeczną prośbą. Prośby tej wysluchało mnóstwo telewidzów poprzez swoje telewizory. Prośba ta jest zarejestrowana na poniższym video, które warto uważnie obejrzeć. W odniesieniu do odcinka zatytułowanego: Violetta Villas żyła życiem naszkicowanym pzez siebie i przez innych, czyli poprzedniego... jedynie prosze o zwrócenie szczególnej uwagi, jakim powitaniem publiczności, przede wszystkim młodzieży, została obdarzona Violetta Villas.
Poznajmy ten temat... Video nie trwa dłużej niż 5 minut. Tutaj wszystko jest ważne.


Nasze piosenki z dawnych lat

Na poniższym video zobaczysz, czego za wszelką cenę chciała uniknąć Violetta Villas, gdyż dowiedziała się o tym i o innych przypadkach. Uwielbiała swoje zwierzątka i chciała im stworzyć jak najlepsze warunki, nawet przez myśl jej nie przechodziło, nigdy, żeby jej zwierzetom było źle albo żeby się ich pozbyć. Sama jadła skromnie, ale dbała o swoje zwierzęta. Tak było. 
Pewnego ranka napotkano rudą suczkę, sredniego rozmiaru 
i przywiązaną starannie do płotu, o około 2 lat, mniej więcej, której ktoś kto ją opuścił, zapomniał odczepić od obróżki takiej malutkiej brudnawej karteczki, na której widniało "Grazia" - Elbląg. A może jej nie zapomniano odczepić, tylko specjalnie zostawiono. Gdy Violetta Villas ją przygarnęła do swojego domu, mogła sprawdzić powoli stopniowo (przez pierwsze trzy dni suczka bardzo się trząsła, jakby ze strachu, nie jadła, aż nadszedł moment, w którym zaufała swojej nowej pani), że suczka reagowała na imię Grazia. To tak, jakby od Grażyny... Ale aż z Elbląga? Gdzie Lewin Kłodzki i gdzie Elblag? Ale, być może, ktoś chciał, żeby ją zostawić w dobrych rękach? Wierząc, że nie zostanie odrzucona? Nie miała chipu.




Kino z dawnych lat

Flag Counter


Ciąg dalszy nastąpi...

Violetta Villas żyła życiem naszkicowanym pzez siebie i przez innych




Violetta Villas nie była kim opisuje się na prawo i na lewo, że była. Violetta Villas, przede wszystkim, była bardzo dobrym człowiekiem. Była bardzo uczuciowa i wybitnie wyrozumiała. Miała też swój charakter, jak my wszyscy mamy nasz własny. Zdarzyło sie niejednokrotnie, że jej charakter nie poszedł w parze z chakterem innej osoby lub innych osób. Była kobietą uczynną, uwielbiajacą pomóc innym potrzebującym (z których wielu pózniej odpłaciło jej niewdzięcznością, chociaż wdzięczności od nikogo nigdy nie oczekiwała), była bardzo serdeczną, przyjazną i nieco przesadnie religijną. Była zdecydowaną dewotką swiętego Franciszka z Asyżu, prosząc i oddajac się opiece Jezusa Chrystusa. To ostatnie przeczy wszelkim bezlitosnym plotkom wypuszczanym bardzo często w obieg w światku artystycznym i ogólnie społecznym. Jednym z najbardziej wrednych zródeł plotek i przeróżnych szczególnie nieładnych opowiastek na temat artystki, w konkluzji, był i jeszcze jest pewien niespełniony dziennikarz, o którym szerzej trzeba będzie wspomnieć wielokrotnie, choć to nic przyjemnego... Syn Pani Villas, a przede wszystkim synowa, też nie są najlepiej sytuowani w całej tej, niejednokrotnie, smutnej historii. I będzie tak, z pewnością, dopóki - lub aż - cała historia w końcu się wyjaśni. Oby się wyjasniła jak najszybciej i ulokowała każdą ze skłóconych stron w przysługującym miejscu. O to niezbyt dobre usytuowanie Krzysztofa Gospodarka i jego żony postarała się Elżbieta Budzyńska. Budzyńska oskarża syna Violetty Villas, Krzysztofa Gospodarka, a syn Pani Villas, Krzysztof Gospodarek oskarżBudzyńską. Dojdziemy do tego...




   VIOLETTA VILLAS



Violetta Villas nie była oczerniana w takim samym stopniu przez inne Panie, jak przez Panów. Najczęściej mężczyzn czujących takie, czy inne, skryte przede wszystkim, pożądanie wobec artystki (obiecując samym sobie niejednokrotnie absolutnie niestworzone ewentualne fantazje) bardziej niż szybko zdawali sobie sprawę, że z nią to nie jest takie proste albo że, całkiem po prostu, nie da rady. I widząc, i wiedząc, że nic z tego nie będzie, najczęściej od natychmiast zaczynali mówić z nienawiścią o niej, między innymi często, że jest głupia, że jest włochata z tysiacem bardzo tanich i źle wpiętych tresek, że jest nieprzyjemna, że jest dziwnej rasy, że jest zbyt bezczelna, że jest paskudna, że smierdzą jej nogi i pachy, że... cuda niewidy... CUDA NIEWIDY... Jedynie nie napotkałem, żeby któryś z tych "wielkich Panów" powiedział i to po to, żeby niczego już nie brakowałoże się zesmrodziła w jego obecności. I też, że wyje, jak ten jeleń ze swedziączką na rykowisku. Jakby to lepiej zrozumieć? Być może, i krótko, tak w streszczeniu... "Miałeś wobec niej pewne zamiary wyobrażone jednostronnie tylko przez siebie samego, dobry człowieku!... ale ponieważ nie uległa, nie mogłeś jej "zahaczyć" na sposób, w jaki usiłowałeś, nie wyszło, więc, zacząłeś opowiadać o niej wszystko, co najgorsze, bezlitośnie, nigdy nie przejmując się tym, że oczerniasz ją w sposób kłamliwy, bo przez ciebie jedynie wymyślony..." Gdy całkiem przypadkiem, czasami, takie czy inne plotki trafiły do osoby nieprzychylnej artystce, natychmiast były propagowane i najczęściej z nowymi pikantnymi dodatkami, które wcześniej nie istniały... Podłość ludzka nie zna granic, jeszcze bardziej jeśli jej składnikami są takie uczucia, jak zawiść i zazdrość! I nawet chęć zarobku: bywało że ktoś komuś powiedział "dam ci to, ale jeśli powiesz o niej to i to, i tamto też" Violetta Villas nie była plotkarką, nie nawidziła plotek, gdyż zawsze uważała, ze mówić o kimś nieładnie, źle to bardzo niedobra cecha ludzkiego charakteru. Jeszcze gorzej jeśli mówisz o kimś to i tamto i w rzeczywistości go nie znasz. Albo malutko o nim wiesz. Była zdania, zawsze, że zamiast mówić o kimś źle, nieładnie, niemile czy nieprzyjemnie, jest lepiej w ogóle nic nie mówić. Po co rozsiewać niestworzone historie, nigdy nie wiadomo czy, prawdziwe, a poza tym po co i w jakim celu je rozsiewać? Jak łatwo jest kogoś skrzywdzić. Jak to nieładnie, jaka bezduszność... Brak szacunku i... brak osobistej elegancji. Przecież wszyscy, w taki czy w inny sposób, mamy nasze własne sekrety, mamy prawo je mieć. Dlaczego nie? Wyjawienie sekretu wbrew czyjejś woli jest czymś bardzo okrutnym. Sekret znika, przestaje być sekretem. A jeśli nawet często i podstępnie ktoś usiłuje ukraść ci twój własny sekret lub już go ukradł i nawet o tym nie wiesz, wierząc, że nie mógłby być do takiego czegoś zdolnym? Co jest lepsze być szczerym, czy też lepiej być nieszczerym? Wierzyć ludziom, czy też im nie wierzyć? Niejednokrotnie ubolewała nad tym, że ludzie wolą mówić o innych tylko o paskudnych i brzydkich sprawach, ale w momencie, gdy trzeba byłoby powiedzieć coś pozytywnego, coś bardzo przyjemnego, coś wesołego... wtedy ludzie natychmiast milkną. Ludzi jakby nie interesowało mówić o innej osobie dobrze, przeciwnie, o ile bardziej podle i źle, o tyle lepiej. Rozumiała doskonale takie sytuacje, gdyż ona sama niejednokrotnie dowiadywała się o sobie samej niestworzonych rzeczy i... często bardzo cierpiała z tego powodu. Mówiła: wobec nieprawdy jest tak trudno walczyć... "No, człowieku, przecież to nieprawda, no tak, ale cóż ja mogę zrobić?"



Nasze piosenki z dawnych lat


Violetta Villas nie miała problemów z tak zwaną "tremą" przed wyjściem na scenę, gdyż była i czuła się artystką "w każdym momencie". Jedyne, co napełniało ja niewatpliwą tremą, były bezlitosne i z paskudnymi zamierzeniami opowieści i plotki, które latały jak nietoperze wokół niej. "Musisz wyjść na scenę z przepięknym uśmiechem, z serdecznością, na którą każda publiczność sobie zasługuje, zaśpiewać tej publiczności, która jednak tak cię kocha, ale czując, jednocześnie, ze wewnątrz twojego ciała, twojej duszy jest coś, co do ciebie nie pasuje, bo ci ciąży tak okropnie. Tryskać radością i być obolałą z cierpienia wewnątrz jednocześnie, starając się za wszelką cenę, żeby nikt tego nie postrzegł. A to nie zawsze jest takie łatwe i wcale nie takie proste...



Jak pięknie o Violetcie Villas się wypowiada Pani Irena Santor, Pani Halina Kunicka i wiele innych, wcale nie mniej popularnych polskich piosenkarek bardzo kochanych przez polską publiczność, nawet uwielbianych, które niejednokrotnie kilka minut wcześniej lub nieco pózniej, według kolejności, śpiewały swoje piosenki na tej samej scenie, co Violetta Villas. Wiesław Gołas, popularny aktor, Tomuś z Czterech Pancernych i psa, czy aktor-kolega Violetty w filmie tytułowanym "Dzięcioł" i z innych wspólnych prac, Bohdan Łazuka, wypowiadają się o Violetcie tak mile, że wiele innych artystek pragnęłoby, żeby o nich tak też mówiono. Violetta Villas, jest bardzo możliwe, że miała swoje humory, ale zawsze one miały swoją przyczynę, o czym najczęściej nikt nie wspomina. Bezczelne szarpanie ją za włosy... Dojdziemy do tego... Koniecznie należy wspomnieć, że w sumie Violetta była przeogromnie koleżeńska i przyjazna, a temu nie tak łatwo, żeby mógł kto zaprzeczyć. Chyba że jakąś nową, kolejną wymyśloną opowiastką... Jest przecież tylu znawców życia Violetty Villas, tyle książek nagle napisanych, w których sednem sprawy jest, żeby je sprzedać, a nie faktyczne, prawdziwe kulisy życia artystki. Na ile jak najbardziej makabryczne szczególy się opisuje, na tyle lepiej sprzedaje się książkę. Ludzie, w dzisiejszych czasach uwielbiają horrory... Piszą o niej nawet ludzie, którzy jej w ogóle nie znali za życia lub nawet, być może, nie wiedzieli, że istniala. Ale piszą jak prawdziwi eksperci, znawcy życia Violetty Villas, którzy nagle znają jej życie lepiej niż ona sama. I jedynie dodać tutaj, że Violetta przed nikim się nie ukrywała, zawsze była tam, w Lewinie Kłodzkim, i zawsze można było z nią porozmawiać, chociażby zbliżając sie do płotu, który nigdy nie był aż tak wysoki, żeby nie móc widzieć sie twarzami. Przecież o tym wszystkim wiedzieli doskonale wszyscy ci ludzie, którzy jej podrzucali swoje niechciane w domu koty lub psy. Przez siatkę przerzucano bardzo często też nawet śmieci.
 W tym Blogu zadedykowanym w całosci tej niepowtarzalnej artystce, chodzi jedynie o artystkę, o jej życie, o jej karierę... Chodzi o to, żeby poznać ją, jaką była i z tej najlepszej strony. A nie z tej diabelskiej, którzy już wszyscy znają z wielorakich publikacji. Tutaj nie chodzi o to, czy wypiła pięćdziesiątkę, czy też setkę, gdyż to nie jest to, co jest najważniejsze. Chodzi o wartosć artystyczną kobiety, której życie nie było usłane różami, ale, jednak była wielką artystką. Nie chodzi o to, żeby ją sponiewierać, tylko poznać ją, niestety, już posmiertnie od strony, za którą dużo ludzi ją kochało, a nawet uwielbiało. Przeto w tym Blogu trudno będzie znaleźć informacje napisane na "chybił trafił", tylko te, które są jej odzwierciedleniem. Nigdy nie będę Violetty Villas demonizował, gdyż, według mnie, nigdy sobie na to nie zasłużyła i nie jest to absolutnie nikomu potrzebne, a poza tym jest już tyle ludzi, którzy zajmuja się tym demonizowaniem i wygląda, przynajmniej, że dosć fachowo. Mówić o czyichś brudnych nogach nie znaczy, że ten ktoś choć faktycznie i w tej chwili ma je brudne, nie ma godności. Brudne nogi można umyć, będa czyste, a temat o brudzie przestanie mieć rację bytu. I nawet może znaleźć się ktoś, kto powie uparcie: "No tak, ale były brudne".




Violetta Villas była człowiekiem, nie była rupieciem.
Gdy bardzo potrzebowała pomocy, a potrzebowała jej bardzo
nie było nikogo... 






Wielka artystka, która rzeczywiście przejmowała się losem zwierząt, które zostały porzucone przez innych "dobrych ludzi", zwierząt, których nikt nie chciał...


I jeszcze jedno, bardzo ważne: Na większości publicznych występów Violetty Villas - jeśli nie na wszystkich - gdy zaprezentowana uprzednio artystka wychodziła na scenę, publiczność oklaskując ją, podnosiła się, wstawała natychmiast na nogi i jeśli tak się dzieje, jeśli publiczność reaguje w taki sposób, to dlaczego? ...Wiedząc o tym wielu cwaniaków się kapnęło, że była wspaniałym haczykiem na zapewnienie publiczności na jakimkolwiek wydarzeniu... 
Ludzie zapełniali sale, bardzo ogromne sale... 
Do tego też dojdziemy.



   VIOLETTA VILLAS


To video, poniżej, to tylko przykład okrucieństwa i braku litości, bezduszność, której z ogromnymi trudami starała się przeciwstawić Violetta Villas... 

To głos przypadkowej kobiety, to nie os Violetty.


Flag Counter

Kino z dawnych lat


Pies płacze, kiedy jego właściciele opuszczają go na pastwę losu...
Pani Violetta pragnęła z całego serca, nie przejmując się kosztami, dać im to, czego inni "dobrzy ludzie" im nie dali.

Ciąg dalszy nastąpi...

viernes, 23 de diciembre de 2016

5 lat temu zmarła Violetta Villas



Violetta Villas, jedna z największych gwiazd wokalnych w Polsce, zmarła w poniedziałek, 5 grudnia, 5 lat temu, wieczorem około godziny 19 z minutami w wieku 73 lat.

Kilkanascie dni temu, 5 grudnia, minęło pięć lat od śmierci 
Violetty Villas, jednej z najsłynniejszych i najbardziej charakterystycznych, niestety niepowtarzalnych, polskich artystek estradowych. U szczytu kariery Villas znana była z sopranu o wyjątkowo wysokiej skali i "hollywoodzkiego" wizerunku. Choć, ze względu na zbieg bardzo przeróżnych okoliczności - często bardzo trudnych do wytłumaczenia przez samą artystkę, nie udało jej się zrobić kariery w USA, po powrocie do Polski do końca życia gustowała w błyszczących sukniach, długich rękawiczkach, a przez całą karierę nosiła długi po samą ziemię wodospad blond loków, który stał się jej znakiem rozpoznawczym.

Koniec życia byłej gwiazdy był tragiczny. Jej pogarszające się zdrowie, także psychiczne, było efektem wieloletniego pogarszania i dramatycznych warunków, w jakich żyła. Jej "opiekunka", Elżbieta B. odsunęła piosenkarkę od rodziny, ktoś tak mówi, oskarżono ją także o znęcanie się nad Villas. Po jej śmierci chciała przejąć na własność dom, w którym miała, prawdopodobnie, głodzić i bić bezlitośnie piosenkarkę. To też ktoś mówi, dojdziemy do tego...

Na poniższym video bardzo łatwo można spostrzec, kto - myśląc artystka, że był jej przyjacielem lub przyjaciółką
tak naprawdę nimi nigdy nie byli...

Brigitte Bardot była jej przyjaciółką, naprawdę... 
Jedyną jej przyjaciólką!

   VIOLETTA VILLAS


Nasze piosenki z dawnych lat



Kino z dawnych lat

Flag Counter

jueves, 22 de diciembre de 2016

Czesława Maria Cieślak - Violetta Villas




Pisać o życiu i karierze Czesławy Marii Cieślak, a po mężu Gospodarek, znanej bardzo mile i obszernie na całym świecie z przybranego przez nią samą imienia artystycznego: Violetta Villas, to nie jest wcale łatwe zadanie. Z całej sterty dokumentacji, często notatek i zapisków cudownie uratowanych lub odzyskanych (dużo dokumentów starannie zatarto, skryto, zniszczono lub, jak się mówi, dużo z nich, często z informacją bardzo ważną, często kluczową w rozszyfrowaniu nejednego niezbyt jasnego zagadnienia dotyczącego kariery i życia artystki, zginęło. Nie było powodzi ani pożarów, ale duża ilość dokumentów w tajemniczy sposób zginęła... Kogoś, jednego albo jednej, albo wielu... nie interesowało, zawsze z powodów osiągniecia własnych korzysci albo tez żeby czegoś nikt nigdy się nie dowiedział, aby niektóre dokumenty zostały poznane przez innych ludzi... Dojdziemy do tego w jednym z odcinków, w wielu odcinkach i po to, żeby niektóre szczególy powtórzyć... I mówię o odcinkach, gdyż nie jest mozliwe traktować ze szczegółami karierę i całe życie artystki w jednym tylko odcinku. Jest tego dużo, ale, z pewnoscią, nie wszystko... Chodzi przede wszystkim o wyłowienie i wyjawienie całej prawdy w odniesieniu do wielu niejasnych, nieprawdziwych, złośliwie wymyślonych historyjek i zagadnien dotyczących skromnej osoby Pani Villas. Opiszę z całą możliwą mi wiernoscią i na podstawie przestudiowania, dogłębnego też logicznego myślenia, sprawdzenia i potwierdzenia danych widniejących w licznej i możliwej dokumentacji, gdyż w tym blogu VIOLETTA VILLAS - NIEZAPOMNIANA nie chodzi o pisanie, żeby coś tam napisać (tym zajmują się skrzętnie liczne media, często nie mając najmniejszego poczucia dziennikarskiej rzetelności i najczęściej kierującymi sie pośpiechem w wypuszczeniu wiadomości typu 
"kto pierwszy, ten lepszy", częstej bezmyślności wobec braku bardzo konkretnych danych lub potrzebą sprzedaży.)... tutaj chodzi, przede wszystkim, o utrwalenie hitorii jej życia opartej na prawdziwych faktach i, na ile to możliwe, szczegółach - tych prawdziwych, gdyż wszystkie zmyślone, przeto nieprawdziwe, są już powszechnie znane.



   VIOLETTA VILLAS



Kino z dawnych lat



Nasze piosenki z dawnych lat

Flag Counter

domingo, 30 de octubre de 2016

Violetta Villas - nieporównywalna artystka polska




Blog w budowie. Jest sprawdzanych bardzo dużo danych z czasów życia artystki, które są fałszywe lub takimi się wydają, niejednokrotnie nieprawdziwe, niejasne, nielogiczne lub umyślnie zagmatwane w sposób zainteresowany lub bezmyślny. Postaram się wyjaśnić wiele zagadek, które po dziś dzień spoczywają gdzieś tam... ukryte. Chociaż, wydaje się, że niektóre zostały zupełnie zniszczone. Ale, gdyby co, wspomnę o tym...Autor Blogu: Krzysztof Wiktor Ściegienny



Czesława Maria Gospodarek z domu Cieślak - VIOLETTA VILLAS

ur. 10 czerwca 1938 w Heusy
(Heusy – obecnie jedna z dzielnic miasta Verviers w Belgii, w prowincji Liège)

zm. 5 grudnia 2011 w Lewinie Kłodzkim (w przedziwnych okolicznościach)

Flag Counter

   VIOLETTA VILLAS

Kino z dawnych lat